wtorek, 16 lutego 2016

[194] Distance means nothing

{kliknij w obrazek, aby przejść do opowiadania}

Podniosłam głowę z poduszki... Wiktoria spała dalej, nie chciałam jej budzić, więc po cichu przeskoczyłam nad nią i ruszyłam do łazienki. Załatwiłam potrzebę, spojrzałam w swoje oczy. Były podpuchnięte, zaczerwienione i podkrążone. Wczoraj popełniłam najgorszy błąd życia... Zerwałam z chłopakiem z którym miałam pełno planów na przyszłość. Pokręciłam głową na wspomnienie minionych wydarzeń. Wróciłam do pokoju, w tym samym czasie przebudziła się Wiktoria. Wyglądała troszeczkę lepiej ode mnie, mimo, że położyłyśmy się spać o tej samej godzinie. 
-Jak się trzymasz? - spytała sprawdzając godzinę na telefonie.
-Nie najgorzej. - wymusiłam uśmiech. Usiadłam na łóżku, wyciągnęłam telefon spod poduszki i odblokowałam. Na tapecie nadal byłam ja i on... pośpiesznie zablokowałam komórkę. Położyłam głowę na poduszce i pokręciłam głową by napływające łzy spłynęły z policzków. 
-Ej Mycha! Nie płacz... - Wika od razu się we mnie wtuliła. - Tego kwiatu jest pół światu. 
-Łatwo Ci mówić. - mruknęłam.
-Ola, ale dobrze wiesz, że taka dziewczyna jak Ty ma chłopaków na pęczki. To on stracił nie ty. - pocieszała mnie. 
-NIE WIKI TO JA STRACIŁAM! - krzyknęłam, a ona już nic nie odpowiedziała.

Autor: ❤Myszka❤Koszykara❤
Status: Zawieszone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz