sobota, 18 marca 2017

[219] Nad przepaścią

 
{kliknij w obrazek, aby przejść do opowiadania}

Stała nad przepaścią i zastanawia się, czy zrobić ten jeden krok, prowadzący ją do... możliwej wolności? Silny wiatr zachęcająco pchał ją w stronę otchłani. Jeszcze mogła się wycofać, ale czy było warto?
— Halo, czy ktoś mnie słyszy?! — krzyknęła rozpaczliwym głosem. — Wiem, że tam jesteście! Odezwijcie się!
Echo rozniosło jej jakże przyjemny dla uszu głos, odstraszając tym siedzące na konarach drzew ptaki. Odpowiedziała jej głucha cisza, którą było można ciąć ostrym jak brzytwa sztyletem. Z trudem przełknęła ślinę i spojrzała w zachmurzone, ciemne niebo.
— Potrzebuję pomocy! — Zacisnęła dłonie w pięści tak, że pobielały jej kłykcie. — Błagam was, pomóżcie mi…! Jesteście mi to winni! — Upadła na kolana, raniąc je przez ostre kamyczki, jednak nie zwróciła uwagi na ból. Nachyliła się nad przepaścią i załzawionymi oczami zajrzała w ciemność. — Dlaczego nikt mnie nie słyszy?! — Po jej policzku spłynęła łza wielkości grochu. Nie była to łezka słabości, lecz złości, a za razem cierpienia. — Zabraliście to, co było mi najdroższe. Przez was zostałam zmuszona do tego, czego nie chciałam zrobić i myślicie, że wam wybaczę?! Nie zostawię tak tego! Co z tego, że jestem tylko zwykłą i naiwną śmiertelniczką?
Po jej policzku spłynęła kolejna łza. Szybko otarła ją wierzchem dłoni. Zacisnęła mocno szczękę i uderzyła pięścią o ziemię, a jeden z malutkich kamyczków sturlał się w przepaść.
Gdy nie uzyskała wyczekiwanej odpowiedzi, ponownie zaczęła się zastanawiać, czy zrobić ten krok. A wiatr pchał ją w tym kierunku. Spojrzała błyszczącymi, brązowymi oczami w czarną otchłań przepaści.

Autor: Maggie
Status: Trwające

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz